Obserwatorzy

Translator

środa, 10 sierpnia 2011

Trochę mi smutno :(

 ... bo muszę rozstać się z jedną z moich filcowych toreb. Z tą ciemną, z tulipanami...

Dziura budżetowa powiększa się w zastraszającym tempie :( A tu trzeba by zrobić zakup czesanek, żeby ufilcować coś nowego... A nie ma za co:(( Dlatego postanowiłam, że coś muszę sprzedać.

Niby wiedziałam, że cześć z moich toreb będzie miało inne właścicielki (właścicieli ?), ale tyle serca w nie włożyłam, że trudno mi tak po prostu je sprzedawać... Z drobnicą - broszki, kolczyki, etui na okulary - nie mam takich problemów, ale buciki, czy torby... Zwłaszcza torby, to zupełnie inna sprawa. Każda zawiera cząstkę mnie i chyba dlatego tak trudno sie z nimi rozstać. :(((

Czy i Wy też macie taki jakiś rodzaj kaca moralnego w podobnych chwilach?

PS. Torba dostępna będzie od dziś, od ok. 22giej,  na Allegro. Cena wywoławcza - 1,00 zł! Zapraszam, bo w rzeczywistości jest dużo ładniejsza niż na fotkach.

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Wygrałam, wygrałam :) !!!!

Przed chwilą dowiedziałam się / doczytałam się, że wygrałam Candy u Koralikisol! Bardzo się cieszę, bo:
- bardzo lubię kolor czerwony
- rzadko udaje mi sie zgarnąć jakieś słodkości w candy
- miałam dzisiaj niezbyt ciekawy początek dnia (rano z dziewczynkami odkryłyśmy, że coś / ktoś zamordował jednego z naszych maleńkich kociaków - podejrzewam koura, który, niestety, potrafi takie rzeczy robić :( )
 ...
i chyba dlatego Pan Bóg zesłał mi takie pocieszenie. DZIĘKUJĘ BARDZO!

foto autorstwa koralikisol!

niedziela, 7 sierpnia 2011

Ciągle pada...

Niby pogoda od początku sierpnia miała się poprawić, ale właściwie, to różnica niewielka. Opalać się trudno, bo jak nie pada, to duszno i zanosi się na burzę. Męczące to dość, zwłaszcza, że albo parno, albo mokro... A dziś pogoda typowo barowa.
A co tam nowego - craftowego? Przygotowałam już niespodziankę na wymiankę kwiatową. Wszystko pięknie zapakowałam i wysyłam jutro - do Anglii, priorytetem. Mam nadzieję, że do 20. dotrze... Do Ingi, priorytet nadany w czwartek, dotarł na poniedziałek, choć ona mieszka w Budapeszcie. Natomiast wiem, że Anglia, to dla Poczty Polskiej już dużo trudniejsza sprawa. Tam priorytety idą nawet 2 tygodnie! Ciekawa jestem jak będzie tym razem?



Moje wymiankowe twory muszą jeszcze przez kilka dni pozostać tajemnicą, żeby nie popsuć niespodzianki, ale mogę Wam pokazać inne rzeczy, które powstały w tzw. międzyczasie.



Zainspirowana jednym z zagranicznych blogów o filcowaniu, stworzyłam broszkę. W owym blogu elementy kuliste wykorzystano do ozdobienia ufilcowanego wdzianka. Ja wykorzystałam je przy tworzeniu tejże broszki.






Rozmiary: ok. 6,5 x 7 cm. Ozdobiona kilkoma szklanymi koralikami - dużym fioletowym i małymi czarnymi z metalicznym połyskiem. Ufilcowana z polskich czesanek, z częściowym wykorzystaniem prefelta.



Udało mi się dokończyć ufilcowana daaaaawno temu inną broszkę, kwiatową z listkiem.





Wymiary: 10,5 cm x 6,5 cm. Wykończona szklanymi koralikami - czarnymi z metalicznym połyskiem oraz bezbarwnymi z takim samym połyskiem. Wykonana w całości z polskich czesanek.



Spróbowałam też wykonać coś w zupełnie innym stylu. Z przepięknego koralika szklanego i drutu srebrnego powstało takie oto maleństwo:


Wymiary: ok. 4 cm x 3 cm, więc to prawdziwa miniaturka. Ale koralik jest tak piękny, że inne edycja przyćmiłaby jego urok.
A z filcusi powstały dwa etui na okulary:











Wykonane w przeważającej części z polskich czesanek. Dodałam do nich jeszcze jedwab oraz nici jedwabne, kuleczki wełny, nić wełnianą i sznureczek lniany, wykorzystany w tym brązowym etui. Etui to jednak nie wydaje mi się zbyt udane. Próbowałam je poprawić przy pomocy filcowania na sucho, ale dało to mizerne efekty i teraz już w ogóle mi się nie podoba:( Chyba muszę siego jakoś pozbyć...

niedziela, 31 lipca 2011

Zarobiona jestem straaaasznie...

I ani widu ani słychu, żebym miała wybrać sie na jakiś dłuższy urlop :( Dziura budżetowa straszy, a do tego co chwila wyskakują dodatkowe, nieprzewidziane wydatki :((( Mam zlecenie na dwie torebki, a tu kasy nie ma na czesankę, bo najpier trzeba naprawic samochód :( Ach, mało optymistyczny ten post...

Ale, żeby nie było, że zaniedbuję bloga i nic nie robię, chcę Wam pokazać pólprodukt kosmetyczki / torebusi (?), który powstał już jakiś czas temu, ale ciągle nie może doczekać się wykończenia.

 Przy jej filcowaniu, po raz pierwszy użyłam surowego, lnianego sznurka (to ten jasny element po prawej stronie od maka). Jest świetny. Wfilcował się bardzo dobrze i stanowi oryginalny dodatek. Będę musiała się rozejrzeć za jakąś większa jego ilością, bo na ten natrafiłam przez przypadek na moim strychu - prawdopodobnie coś kiedyś zostało nim związane. Trudno, teraz będzie musiało być związane czymś innym, bo ja mojego sznureczka już nie oddam :))

Tradycyjnie - maki górą :)


sznureczek lniany w pełnej krasie

 I tak na szybko - popełniłam taki filcowo-koralikowy naszyjnik. W letnich / słonecznych kolorach, żeby choć w biżuterii było trochę słóńca, skoro nie widać go na niebie :(



Naszyjnik szuka nowej właścicielki, gdyby ktoś był zainteresowany :)

czwartek, 21 lipca 2011

Urodzinki

Moje dziewczynki zostały zaproszone na dziś na urodziny u koleżanki. Dziecko ma 6 lat. Ma sporo zabawek, wiec powstał problem - co jej podarować. Zwłaszcza, że potrzebne były dwa prezenty, a mój budżet dziurawy :( Ale od czegóż Bóg dał rozum :)

Wymyśliłam, że Julcia dostanie od nas aniołka z masy solnej i delikatną biżuterię (komplet: naszyjnik i kolczyki). Kolczyki robiłam "za pięć dwunasta" i nie mam ich na fotce. Julcia dostała wersję błekitną, a różowy został wykonany dla mojej Asi, która przepada za tym kolorem.


 Aniołek w pierwotnej wersji miał być zupełnie inny. Ulepiłam go w niedzielę i podsuszałam w zamkniętym samochodzie. Sądzę, że jeszcze tydzień i wysechłby na wiór. Niestety, na dziś jednak nie zdąrzył i musiałam pomalować aniołka, którego ulepiłam kiedyś (chyba jeszcze zimową porą).

Aniołka i biżutki zrobiła mama, a dziewczynki, również z niewielką moją pomocą, zrobiły kartki urodzinowe. Nie są może tak piękne, jak profesjonalnych cardmaker'ek, ale i tak dziewczynkom bardzo podobała się ta zabawa.


Rośnie mi konkurencja :)

piątek, 15 lipca 2011

Ja już wiem! Ja już wiem! :)

Dobrze, dobrze. Wiem, że się niecierpliwicie, bo od rana było już ok. 50 odsłon bloga, więc tylko krótka fotorelacja, żeby nie doczepiła się do mnie Komisja Kontroli Gier i Zakładów :))
 Wypisałam wszystkie autorki i autorów komentarzy. Potem pociełam losy...
 ... i misternie je poskładałam....
 ... i znalazłam odpowiednią maszynę losującą (kawałek nawet widać na zdjęciu :) - Jacka
 ... i TADAM!!!!

Wygrała Inga! Serdecznie GRATULUJĘ i czekam na kontakt! Musze dodać, że Inga już drugi raz bierze udział w moim candy, wiec wniosek nasuwa się sam - wytrwałość się opłaca :)

 A ogólnie biorąc, to BARDZO, BARDZO, BARDZO dziękuję wszystkim uczestnikom oraz tym, którzy zechcieli zaobserwować mojego bloga. To daje mi motywację do nowych wpisów. Jeszcze raz - WIELKIE DZIĘKI.

A tak na otarcie łezki - już zaczynam przemyśliwać o nowym candy, ale na razie cicho-sza :) 

niedziela, 26 czerwca 2011

Idzie nowe :)

Kilka razy widziałam ufilcowane kapcie, które zawsze bardzo mi się podobały. przedwczoraj postanowiłam ufilcować takie oto maleństwa. A jak sie Wam podobają?








Asia, po zakończeniu roku, przyniosła resztki materiałów, które zostały do jej działaniach w przedszkolu. Rzuciłam sie od razu na modelinę, bo chciałam spróbować swoich sił w tej, nowej, rękodzielniczej dziedzinie. A ponieważ naoglądałam się kiedyć różnych wyrobów millefiori - popełniłam dwa takie naszyjniki - dla moich starszych aniołków.

 I jeszcze popełniłam takie guziki z modeliny. Najpierw miały to być korale, ale potem pomyślałam, że mogą być świetnym dodatkiem do takić filcowych paputków :)




A żeby szewc bez butów nie chodził - nowe, moje korale filcowe. W ulubionych barwach.

czwartek, 16 czerwca 2011

Moje aniołki

Dawno nie było tu nic z masy solnej, choć blog ma przecież adres masosolnie :)
Dziś troszkę nadrobię zaległość, choć de facto nie jest to nowy wyrób. Aniołka, którego chcę Wam przedstawić jako pierwszego, ulepiłam jeszcze zimą, ale jakoś nie mógł doczekać się makijażu - leżał sobie soute i czekał, czekał, czekał...
Kilka dni temu powstał pomysł, coby spróbować swych sił w decoupage'u. Mam trochę serwetek (zdobycznych - po znajomych oraz z candy), wiec niewiele się zastanawiając - dorwałam pierwszą i nożyczki poszły w ruch. Troszkę to jeszcze nieudolne, ale mi efekt się nawet podoba. choć fotki wyszły kiepskie :(
Przepraszam - postaram się poprawić i wiecej nie grzeszyć :)



 A to takie kolczyki na szybko - dla dzieci z Kościerzyny - na ich loterię (patrz kilka postów wcześniej).
 I moje największe - najcenniejsze aniołki :)
foto. Stanisłwa Michalski

piątek, 10 czerwca 2011

Czerwone korale, czerwone niczym wino...

Można je wylicytować na Allegro - dla chorej Melanii - link do aukcji(kliknij)
  Natchnęły mnie dojrzałe truskawki :)



 

Długość ok. 25 cm - możliwość niewielkiej regulacji - dwie możliwości przełożenia dużego, ozdobnego guzika. Nanizane na podwójny czerwony sznurek jubilerski.

Bardzo letnie i bardzo energetyczne połączenie 

Gorąco polecam Waszej uwadze.