Kilka dni temu wywołałam co najmniej duże zdziwienie wśród pracowników żarskiego TESCO gdy zapytałam, czy mają już w sprzedaży bombki :) Oczywiście, nie mieli jeszcze :( Dlatego ubieram zeszłoroczne zapasy. Oto pierwsza tegoroczna bombka, według własnego wzorku. Chciałam zrobić serwetkę, a wyszło ubranko na bombkę. Grunt, że się nie zmarnowało :)
A to powyżej, to mój dotychczasowy dorobek serwetki letniej Renulka. Każdy rządek robi się, niestety, coraz dłużej, więc do końca jeszcze daleko...
Oprócz bombek powstają również frywolitkowe śnieżynki. Ta powyżej jest w kolorze tradycyjnym, czyli białym, ale udziergałam jeszcze kilka złotych. Pokaz wkrótce, bo ode wczoraj jestem słomianą wdową i nie bardzo mogę ze wszystkim obrobić się, zwłaszcza, że mam na głowie najmłodszą latorośl, za chwilę ze szkoły wracają obie najstarsze, dopiero co skończyłam rozmrażać zamrażalnik, a od dzisiaj jestem też posiadaczką nowej maszyny do szycia - Singera Symphonie V i jeszcze nie zdołałam nią dobrze nacieszyć się, choć wstałam o 4,30 (rano, a właściwie w nocy).