Obserwatorzy

Translator

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemyślenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemyślenia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 stycznia 2014

Pierwszy wężyk - bransoletka i co nie tak jest z moimi zdjęciami??

Jak w tytule. Popełniłam moją pierwszą koralikową bransoletkę. Kolorystykę podpowiedział mi mój J. Myślę, ze wyszła bardziej niż nieźle. Dodałam do niej małą zawieszkę charms - kotka. Bardzo sympatycznego kotka )




Bransoletkę zrobiłam według tutorialu Weraph, zamieszczonym m. in. tutaj.  Gorąco polecam i dziękuję wszystkim, którzy na swych blogach zamieszczają bezpłatne tutoriale!

Żeby Wam pokazać ten wytwór musiałam pokonać tysiąc przeciwności. Tydzień temu rozsypał mi się aparat. Nic to - mam starszy, ale... surprise! Na baterię, których jak na złość nie miałam w domu. OK, gdzieś powinny być akumulatorki - szukam, szukam i nic :( Jak znalazłam jeden, to potem znalazłam drugi nie do pary i nie chciały się ładować. Jakiś czas później znalazłam inny - zaczęły się ładować. Po godzinie sprawdziłam, lekko naładowane, pozwoliły mi reaktywować stary aparat, więc znów podłączyłam je do ładowarki. Zadowolona, zajrzałam do nich wieczorem, z nadzieją, że będę już miała czym obfocić to i owo. Okazało się jednak, że ładowarka już dawno została odłączona przez moją ciekawską córeczkę :) Ech, podłączyłam je znów i zostawiłam na noc. Dziś rano zaglądam do nich, montuję do aparatu, a tam - kolejna niespodzianka! Akumulatorki nie utrzymują energii :( Wkurzona, kazałam mojemu J. kupić nowe.   I to dopiero one pozwoliły mi w pełni skorzystać z aparatu.

Nie będę ukrywać, że chciałam też obfocić kilka innych moich wytworów, żeby wystawić je na artillo. Niestety, mój profil w tym serwisie został kiedyś zablokowany ze względu na słabą jakość fotografii. A co Wy o nich sądzicie. Naprawdę takie beznadzieje? Czepiano się głownie tła, kompozycji i słabej rozdzielczości. O ile z tym ostatnim umiem sobie poradzić, to nie do końca rozumiem co jest nie tak z kompozycją czy tłem moich fotek. Nie wiem, czy w końcu nie zainwestuję w halogeny i namiot bezcieniowy... Napiszcie mi, proszę, jak wy radzicie soie z fotografowaniem Waszych wytworów, bo ja już chyba głupia jestem.

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Dla Izy

Pod koniec zeszłego roku, grupa moich przyjaciół i znajomych, postanowiła sprawić mi bardzo miły prezent, za co ja i cała moja rodzinka jesteśmy im bardzo, BARDZO wdzięczni. Nie jestem w stanie zrekompensować się im w ten sam sposób, ale chciałabym choć trochę odpłacić im za to dobro, którego od nich doznaliśmy. W efekcie, do niektórych, na kogo mam namiary, powędrowały już, lub powędrują małe niespodzianki. Poniższe będą dla Izy, o ile przypadną jej do gustu. Co ty na to Izuś, mogą być?



Kolczyki, jak widać ze zdjęcia porównawczego, są dość duże, a to ze względu na grubość kordonka. Kiedyś okazyjnie udało mi się kupić resztki jakiegoś motka, na którym zwinięto podwójnie nitkę. Nie chciało mi się jej przewijać na pojedynczo, więc wzory wychodzą dość duże. Ponieważ w tym sezonie kobaltowy jest bardzo modny, pomyślałam, że może to i dobrze, bo przynajmniej będą bardzo wyraziste i mam nadzieję, że Izie dopasują się do jakichś łaszków :)

A na koniec garść przemyśleń, o tym, jak w życiu zaskakująco miesza się szczęście z nieszczęściem - w zeszłym tygodniu zamówiłam sobie kilka sztuk drewnianych czółenek i przesyłka zaginęła! I to gdzie - na mojej poczcie! Aby ułatwić sobie życie podpisałam kiedyś żądanie, aby przesyłki polecone mogły być zostawiane w skrzynce bez każdorazowego podpisu z mojej strony i co? Okazuje się  że Pani listonosz (na zastępstwie) chyba wrzuciła przesyłkę nie do tej skrzynki! A na Poczcie dowiedziałam się  że w związku z wspomnianym żądaniem, nie mam prawa do uzyskania odszkodowania!!!! Pozostanie mi tylko mieć nadzieję, że Pani listonosz uda się jakoś odkręcić tę sytuacją, w co osobiście bardzo wątpię, bo to w końcu nie ona jest do tyłu na kilkadziesiąt złotych!
Z drugiej strony inna, przemiła osoba, postanowiła w zeszłym tygodniu obdarować mnie najnowszą polskojęzyczną książką o frywolitkach (wyd. RM). Książka powinna do mnie dotrzeć w okolicach Długiego Weekendu. Tylko jak tu supłać z ograniczeniem czółenkowym? Ech...

Pozdrawiam,
Ania

sobota, 12 stycznia 2013

Jestem (pozytywnie) zaskoczona

Wczoraj, wreszcie, udało mi się dotrzeć do MBP w Żarach, bo znalazłam w internecie informację o Kiermaszu książki używanej. Kiermasz zaczął się 10 grudnia, więc nie robiłam sobie wielkich nadziei, biorąc pod uwagę, że po miesięcznym poślizgu, pewnie nie będzie już w czym wybierać... A tu niespodzianka! Obłowiłam się jak głupia :), choć nie miałam dużego pola manewru - moje dzieci, będąc ze mną, strasznie rozrabiały w książkach, aż w końcu musieliśmy się ewakuować :P


Oto co udało mi się nabyć:

  1. L. Krzemieniecka - Z przygód krasnala Hałabały
  2. B. Potter - Kaczka Tekla Kałużyńska
  3. B. Potter - Pani Mrugalska
  4. B. Potter - Pani Tycia Myszka
  5. B. Potter - Piotruś Królik
  6. H. Bechlerowa - Wesołe Lato
  7. M. Bond - Miś zwany Paddington
  8. M. Bond - Jeszcze o Paddingtonie
  9. M. Bond - Paddington daje sobie radę
  10. W. Bunikiewicz - Żywoty Diabłów Polskich (zbiór legend i baśni)
  11. H. Januszewska - Pyza na polskich dróżkach
  12. G. Morcinek - Przedziwna historia o zbójniku Ondraszku (również legendy i basnie ludowe)
  13. E. Ostrowska - Opowieść o bursztynie (legenda wierszem)
  14. H. Rutkowska - Świat czarów (z legend i baśni Środkowego Nadodrza)
  15. Syn Wdowy - Białoruska bajka ludowa
Legendy i baśnie ludowe kupowałam częściowo w ciemno, bo nie znam większości  ale ponieważ moją Hanusia ma hopla na punkcie legend, więc wiedziałam, ze muszą się jej spodobać. Hałabała też napawał mnie nieco niepokojem - ja znam te postaci, ale moje dzieci - nie bardzo. Okazuje się  że im bliższy jest Paddington czy bohaterowie książek Beatrix Potter niż Pyza... Ech, muszę nadrobić trochę te braki, ale widzę, że nie będzie problemów, bo już wczoraj, przed snem przeczytałyśmy dwie z książeczek B. Potter, a dziś rano, ledwie otworzyłam oczy - Hanka już stała nade mną z książką o Hałabale i prosiła - "Poczytaj mi, mamo!" :)

Już chyba wiem co zrobimy z właśnie rozpoczętymi feriami zimowymi, hihihihih :)) Tylko kiedy ja znajdę czas na pracę?

PS. A tak przy okazji, natchnęło mnie, że chyba coś jest jednak nie tak z naszym społeczeństwem. Dlaczego tak mało osób jest zainteresowanych zakupem książek w tak atrakcyjnych cenach??? Przecież na książkę za złotówkę czy dwie to chyba jednak stać każdego... Ja nie mówię, że od razu trzeba wynosić te książki tonami (jak ja :), ale na jedną - dwie to chyba można sobie pozwolić. Co prawda, są to często książki dość mocno używane (jak to książki wycofane z biblioteki), ale i w  lepszym stanie też da radę znaleźć (np. ja stan książeczki o Hałabale oceniłabym na dobry plus). Więc o co chodzi? Czy ludzie już zupełnie przestali czytać dzieciom, czy po prostu postacie z kreskówek w wydaniu książkowym przesłaniają (dużo bardziej wartościowe) perełki polskiej literatury?? Czy może rodzicie stopniowo w ogóle rezygnują z czytania, zamieniając książkę na pilota od telewizora i kanały dziecięce z kablówki?? Sama, nie ukrywam, pozwalam dzieciom oglądać (chyba trochę zbyt dużo) bajek w TV, ale na wieczorną lekturę muszę (!) znaleźć zawsze czas, bo inaczej dzieci nie odpuszczą. Nawet najmłodsza Marysia ma zestaw ulubionych, "żelaznych" pozycji (część nawet w wersji English). Dlatego, w tym miejscu muszę zaznaczyć moje zaskoczenie (ale w sensie negatywnym :(

PS2. Inna część zaskoczenia, w sensie negatywnym, dotyczy tego, że nie udało mi się znaleźć na kiermaszu żadnej książki o rękodziele :)

sobota, 15 grudnia 2012

Czarownice...

... podjęły za moimi plecami pewną działalność, która jednocześnie mnie wzrusza i wprawia w duże zakłopotanie. Nie chcę na razie ujawniać szczegółów - czarownice (i przynajmniej jeden czarownik) wiedzą na pewno o co chodzi :).

Ponieważ cały czas jestem w dużej kropce w efekcie ich działań, więc w tym poście za dużo pisania nie będzie...


Zaskoczyło mnie, że ten sam wzór, co w poprzednim poście, wyszedł sporo mniejszy (o kilka cm), gdy wykonałam go z cieńszego kordonka.


Pierwsza garść tegorocznych aniołków bożonarodzeniowych. Trzy z nich, od prawej, wróciły wczoraj z gminnego konkursu bożonarodzeniowego. Byłam bardzo miło zaskoczona ile ciekawych, bardzo ładnych i pomysłowych prac zostało wykonanych na ten koń-kurs. I możecie mi wierzyć, że moje aniołki to przy nich to mały pikuś!

środa, 5 grudnia 2012

Jakoś tak jak na polskim podwórku...

Nie, żebym sama to wymyśliła - przed chwilą znalazłam w necie. Może już kiedyś ktoś czytał... Może to wcale nie jest mądrość Starożytnych... Ale ile w niej odwołań to tego co teraz dzieje się w Polsce?!


"10 Reguł Mistrza Sun-Tsu
(ok. 2500 tys. lat temu napisane jako instrukcja/ nauki, jak osłabić [wrogie] państwo i zniszczyć je):

1. Niszczcie wszystko, co w kraju wroga najlepsze i zabierajcie surowce / owoce pracy .
-Czyńcie ludzi biednymi i zostawiajcie ich w poczuciu zadłużenia.
-Odbierajcie im radość i celowość ich pracy

2. Ośmieszajcie jego Boga/ bogów, wiarę i szargajcie tradycję i obrzędy, umniejszajcie znaczenie świąt państwowych.
-Łamcie ducha i autorytet przewodników duchowych, nauczycieli i kapłanów, odbierzcie im wiarygodność.
-Zamiast prawdziwym nauczycielom, dawajcie pierwszeństwo fałszywym prorokom, mitomanom, megalomanom i łasym na dobra materialne zręcznym mówcom, którzy zgrabnie użyją wypaczonych nauk, by zwodzić, odwodzić od wiary i ograbiać naród.

3. Pomniejszajcie autorytet sprawujących władzę, wmieszajcie ich w ciemne interesy i sprowadźcie na nich hańbę i odrazę społeczeństwa.

4. Wszczynajcie kłótnie i siejcie niezgodę w narodzie

5. Buntujcie młodych przeciw starym i starych przeciw młodym.
-(wmawiajcie im brak poszanowania wartości i doświadczeń starszego/ młodszego pokolenia)

6. Utrudniajcie działalność władz i urzędów.(wprowadźcie jak największą i niesprawiedliwą biurokrację, utrudniającą zrozumienie praw, podkreślającą obowiązki i kary)

7. Miejcie wszędzie swych szpiegów, agentów i zręcznych agitatorów (podżegajcie do nienawiści klasowej, rasowej, etnicznej i seksualnej)
-Odbierajcie prawa i znaczenie rodzinie - podważajcie jej status w imię wolności i poprawności politycznej wobec wszystkich (innych) grup.

8. Nie odrzucajcie współpracy najgorszych kreatur. Wynoście ich na piedestały i okrzyknijcie zbawcami narodu.

9. Nie szczędźcie też:
- zwodniczych obietnic,
- ofert pieniędzy (rzadko spełnionych i w minimalnym zakresie- tyle, by zyskać wiarygodność),
- pochlebstw i fałszywych pochwał,

10.Osłabiajcie, gdzie tylko możliwe rozwój sił zbrojnych przeciwnika.
-Podkopujcie moralność, etykę, dyscyplinę, siłę, godność, honor, hart ducha i ciała poprzez tzw. brudna wojna
- prostacką muzykę i jej oprawę (eksponujcie cielesność i seksualność do przyjętych przez dany naród granic, a potem przekraczajcie je)
- rozpasanie kulinarne (złą dietę) i trunki oraz inne używki niszczące zdrowie (najgorsze z nich legalizujcie, mając z tego profit).
- Niszczcie i wyśmiewajcie wiedzę o medycynie naturalnej, nazwijcie ją zabobonem i ciemnota, odsuwajcie ludzi od darów Natury, dając w zamian jako niezbędne do życia szkodliwe suplementy. "Szkodzić- nie pomagać"
- podsyłajcie im kobiety nierządne (czyńcie także kobiety przeciwnika nierządnymi i chciwymi, bez szacunku do siebie i dzieci [rodziny] pod pozorem wolnego wyboru i równości), by dokończyły dzieła zniszczenia
- wmawiajcie ludziom, że bez materii (pieniądze, ubrania, zbytkowne przedmioty, wygląd-moda, najnowsza technika) nie poradzą sobie absolutnie i nie znajdą uznania w oczach innych, a tylko pogardę i pośmiewisko.
-Odsuwajcie ich od nauki i rozwoju, niechaj skupią się na gromadzeniu rzeczy materialnych z poczuciem ich niedosytu i ciągłego zagrożenia ich utraty."

wtorek, 28 sierpnia 2012

Życie krąży wokół mnie w zawrotnym tempie!

Wszystko dzieje się tak szybko i w takim natłoku, ze zaczynam zapominać jak się nazywam. Próbuję na siłę wydłużyć moją dobę wstając po piątej rano, ale to nie pomaga, bo gdy układam dzieci spać (ok. 21szej) padam razem z nimi... :)

A pracy i obowiązków nie ubywa, choć przecież to był okres wakacyjny, urlopowy... Urlopu z tego wszystkiego miałam trzy(!) dni i powoli zaczynam tęsknić do roku szkolnego, kiedy przynajmniej przez kilka godzin będę miała część mojej dzieciarni w szkole. Wyrodna matka?! Nie, chyba raczej przemęczona :)

Ostatni tydzień to było istne szaleństwo pt. walka ze szpakami, czyli przerób czarnego bzu (w wersji "czystej" lub z domieszką innych owoców - jabłek, aronii, śliwek) na soki. Udało się nam (właściwie mojemu J.)  kiedyś kupić olbrzymi (chyba dwudziestolitrowy) sokownik, więc szalejemy pod tym względem. Oprócz zapasów do spiżarni i apteczki (sok z czarnego bzu jest bardzo zdrowy ze względu na duża ilość wit. C) wystawiłam się z nim wczoraj na naszych gminnych dożynkach w Siodle. Wielkiego szału nie było pod tym względem, ale suma sumarum kilka osób odeszło od naszego (Bieniowskiego) stoiska dźwigając butelki, aniołki, filciaki lub (dzieci, na buziach i rączkach) wizerunki motylków czy jednorożców - powoli zaczynam bawić się w face painting, z czego najbardziej cieszą się moje dziewczynki.

Inną wielką radość sprawił im miły podarek, który dzięki Sylwii (z bloga www.filcowewybryki.blogspot.com), otrzymały od właścicielek sklepiku http://www.lillalou.pl/sklep/. Trafiło do nas kilka książeczek, które rozwijają ich kreatywność - dziewczynki rysują, wyklejają, wycinają, a oto krótka fotorelacja z naszych pierwszych kroków.

To lalka/modelka Asi

A to praca Hani


 Efekty końcowe pierwszych prac:

 I szybko zabrały się za następne modelki:


To całkowicie samodzielna koncepcja Joasi!

Hanusia była tak zaaferowana, że nie robiła przerwy nawet na jedzenie :)
Zabawa była przednia i gorąco polecam ją wszystkim dzieciom (głównie dziewczynkom) które miałyby ochotę pobawić się w wizażystki lub kreatorki mody. Myślę, że np. mamy nie będą miały trudności z ich zakupem, bo produkty Lilla lou są do kupienia na dziele prasy dla dzieci w sieci Empik, RELAY, IMMEDIO, KOLPORTER, RUCH, FRANPRESS, GARAMOND oraz w SMYKU, a ich cena nie odbiega od cen kolorowanek z postaciami ze znanych bajek. Ale Lillalu bardziej rozwijają wyobraźnię! bo w zeszycie są same kontury dziewczynek, czy zwierzaków i to od dziecka zależy, czy dziewczynka będzie ubrana w szkolny mundurek czy w suknię wieczorową.


A wracając do tematu pogoni za uciekającym czasem - najbardziej spodobała mi się konkluzja mojej średnej córeczki. W zeszłym tygodniu, opowiedziałam jej na dobranoc bajkę o mrówce i koniku polnym. Hania stwierdziła, że przez to, że robimy tak dużo soków to my pasujemy bardziej do postaci tej mrówki, niż pasikonika :) Mam nadzieję, ze dzięki temu, zimą, gdy odpoczywała mrówka, będę mogła odpocząć i ja!

Pozdrawiam serdecznie nowych i starych TUZAGLĄDACZY :)

czwartek, 8 grudnia 2011

Niespodzianka

Myślałam, myślałam i ... wymyśliłam!!!!

Obiecałam Wam losowanie nagrody - niespodzianki w Wigilię, dla osób, które więły udział w Zapisywajce Tildowej. Ale pomyślałam sobie, że Wigilia to taki dzień, w którym nikogo nie powinno zasmucić to, że nie udało mu się wygrać w losowaniu. Dlatego postanowiłam obdarować Was wszystkie!!!!! Nie będą to niewiadomoco :), ale mam nadzieję, że każdej z Was spodoba się to, co dla Was wymyśliłam. A co najważniejsze, będzie to miało dużo wspólnego z Tildą :))

Ale na razie nie zdradzę Wam co to. Ot, taka Kinder Niespodzianka :P Włożę je do Waszych przesyłek z zamówionymi artykułami, więc na Wigilię powinnyście już mieć je u siebie.