Obserwatorzy

Translator

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolczyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolczyki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 maja 2016

Nowe wytwory

wcale nie są nowe, bo wykonane jeszcze w zeszły mroku. Tylko, że dotychczas nie miałam czasu, żeby je obfocić. Ponieważ jednak nabyłam nowe osłonki na doniczki - postanowiłam wypróbować je jako "stojaki" do kolczyków. Jak widać - sprawdzają się świetnie :D

Muszę tu podziękować mojemu małżowi, za ich zakup.

















Na koniec para kolczyków ręcznie malowanych, czyli różyczki.

środa, 23 marca 2016

Zestawiki bransoletkowo - kolczykowe

Przed Bożym Narodzeniem popełniłam dwa naszyjniki typu len + koraliki = jeden w brązach, a drugi - w czerwieni. Przed kolejnymi Świętami popełniłam do nich zestaw bransoletek i kolczyków. Wyglądają mniej-więcej tak.

Mam nadzieję, że nosicielki będą zadowolone.







poniedziałek, 30 listopada 2015

Garstka frywolitek

Zafrywolitkowana jestem po uszy, ale na fotkach mam niewiele, i to głównie starocie, czyli udziergane kilka miesięcy temu, ale chyba nie było ich jeszcze na blogu:

- kolczyki długie (kojarzą mi się trochę z flamenco). Ciekawe, czy ktoś dostrzeże różnice między jednym a drugim.

 - zakładka, która jest sposobem na frywolitkowy recycling - nie wyszła mi próbka bransoletki,
a raczej nie bardzo podobała mi się taka bransoletka, więc dodałam otoczkę z fioletowego kordonka
i zrobiłam pierwszą frywolitkową zakładkę do książek (tego u mnie w domu nigdy za wiele ;)
Pozdrawiam serdecznie wszystkich "tuzaglądaczy" i obiecuję wkrótce fotki pozostałych frywolitek
i malowanych bombek.

środa, 11 listopada 2015

Dalszy ciąg szalika i nie tylko :)





Szalik skończony. Późną nocą, więc obfociłam dopiero jak wstał nowy dzień. W wersji luzem, bo na ludziu, czyli na nowej właścicielce się nie dało :). Właściwie, to poniekąd skończyłam go wczoraj specjalnie, bo Julcia, gdy tylko widziała mnie z robótką w ręce od razu przybiegała i dopytywała - Robisz dla mnie szalik? 
- Tak. - odpowiadałam zgodnie z prawdą.
- Acha. Robisz dla mnie szalik. - Powtarzała mało rezolutnie moja 2,5-latka, po czym wracała do swoich zajęć. Ponieważ jednak szalik dłubałam po malutku, jakoś tak przez tydzień, zaczęłam wyczuwać, że gdy pierwsze pytania i odpowiedzi przemieszane były z dużą radością, to następne dni zamieniły radość w przyzwyczajenie, a nawet w lekkie rozczarowanie, czy może po prostu stwierdzenie stanu rzeczy. Zabrakło mi więc elementu wiary, że szalik zostanie kiedyś skończony, skoro dziecko znało tylko etap początku i powstawania tego przedmiotu. Z duża niecierpliwością oczekiwałam poranka, żeby zobaczyć jej minę, gdy oznajmię finał. I co?

I nic, bo moje maleństwo wstało i wcale jej nie ruszył skończony szalik. Nawet nie chciała przymierzyć. Oj, masz! Cała moja duma pękła jak bańka :C Na szczęście, do kościoła już założyła :)
......
Wyszło mi prawie opowiadanie w stylu "Tydzień z życia rękodzielniczki i matki" :D

Więc jak na rękodzielniczkę przystało - trochę fotek: zakładki, kolczyki, bransoletki: