Obserwatorzy

Translator

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzinka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzinka. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 czerwca 2014

Wredne kocisko według 9latki :)


Moja Asia ciągle coś rysuje. Wczoraj przyniosła mi taki rysunek - wrednego (bo zadowolonego kota), który drapie poduszkę. Trochę skojarzył mi się z Garfieldem, ale córcia szybko wyprowadziła mnie z błędu informacją, że "to" czarne na sierści to sadza 

niedziela, 11 maja 2014

Dawno mnie tu nie było...

Oj, dawno, ale to wcale nie oznacza, że nie mam co pokazać. Moje braki blogowe to przede wszystkim efekt wielkich przygotowań do I Komunii Św. mojej najstarszej latorośli. Teraz powinnam powzdychać, jak to ona szybko dorosła, a przecież niedawno uczyła się chodzić, albo że tak ładnie było, że zjechała się większa część rodziny, albo że mój J. bardziej wzruszył się ode mnie, albo... Ale nie będę Was zanudzać, bo nie oto chodzi.
Z imprezą związana była spora działalność frywolitkowa. Na początku roku, według własnego projektu zrobiłam osłonkę na świecę Dopiero po jej ukończeniu znalazłam zgrabny projekt na tęże na blogu Renulka, ale już kolejnej chyba robić nie będę, przynajmniej nie dla moich dziewczynek. Oprócz tego, kilka postów wstecz, pokazywałam Wam początek torebki frywolitkowej. Nie udało mi sie jej jednak dokończyć. Cóż, może następna córcia doczeka się jej finiszu. Asia natomiast przystąpiła do Komunii w zrobionym przeze mnie wianuszku, ozdobionym barwinkiem. Tym razem projekt wykonałam według książki A. Przeniosło. Nie miałąm jednak dość czasu by kwiatuszki usztywnić poverpolem, więc troszkę mi się wyginają. Jak znajdę chwilę, to może to jeszcze dopracuję.

Na razie zapraszam do oglądania :)

Barwinek szybko "padł" więc wymieniłm go na bukszpan.


 A oto "komunistka" i jedna z jej sióstr.

sobota, 16 lutego 2013

Mój nowy blog

Witam, witam i o zdrowie pytam! :)

Różności frywolitkowe i filcowe powstają cały czas, tylko nie bardzo mam jak je fajnie sfotografować - aura mało sprzyjająca, a dobrego oświetlenia - nie posiadam :( Dlatego jeszcze troszkę musicie poczekać, żeby pooglądać m. in. nowe torby filcowe.

Już jakiś czas temu zrodził się w moim umyśle pomysł na kolejnego bloga - z recenzjami książek dla dzieci i dla mam. Na blogu książkowo-craftowo nie chciałam ich mieszać, bo to przecież literatura trochę z innej bajki. Tu, na masosolnie, też mi nie pasowały, bo to przecież blog rękodzielniczy. W tym tygodniu przeszłam wreszcie od pomysłu do czynu i tak powstał blog Poczytaj mi, mamo! Na razie dopiero się rozkręcam, wiec nie mam jeszcze ani logo, ani porządnej tapety, ani gadżetów bloggerowych, ale na pewno będą :) Są już jednak przynajmniej dwie recenzje, a mam nadzieję, że w ciągu weekendu pojawi się jeszcze kilka.  Jeśli miałybyście ochotę zobaczyć co lubimy czytać - serdecznie zapraszam do odwiedzin!

Pozdrawiam serdecznie!

wtorek, 28 sierpnia 2012

Życie krąży wokół mnie w zawrotnym tempie!

Wszystko dzieje się tak szybko i w takim natłoku, ze zaczynam zapominać jak się nazywam. Próbuję na siłę wydłużyć moją dobę wstając po piątej rano, ale to nie pomaga, bo gdy układam dzieci spać (ok. 21szej) padam razem z nimi... :)

A pracy i obowiązków nie ubywa, choć przecież to był okres wakacyjny, urlopowy... Urlopu z tego wszystkiego miałam trzy(!) dni i powoli zaczynam tęsknić do roku szkolnego, kiedy przynajmniej przez kilka godzin będę miała część mojej dzieciarni w szkole. Wyrodna matka?! Nie, chyba raczej przemęczona :)

Ostatni tydzień to było istne szaleństwo pt. walka ze szpakami, czyli przerób czarnego bzu (w wersji "czystej" lub z domieszką innych owoców - jabłek, aronii, śliwek) na soki. Udało się nam (właściwie mojemu J.)  kiedyś kupić olbrzymi (chyba dwudziestolitrowy) sokownik, więc szalejemy pod tym względem. Oprócz zapasów do spiżarni i apteczki (sok z czarnego bzu jest bardzo zdrowy ze względu na duża ilość wit. C) wystawiłam się z nim wczoraj na naszych gminnych dożynkach w Siodle. Wielkiego szału nie było pod tym względem, ale suma sumarum kilka osób odeszło od naszego (Bieniowskiego) stoiska dźwigając butelki, aniołki, filciaki lub (dzieci, na buziach i rączkach) wizerunki motylków czy jednorożców - powoli zaczynam bawić się w face painting, z czego najbardziej cieszą się moje dziewczynki.

Inną wielką radość sprawił im miły podarek, który dzięki Sylwii (z bloga www.filcowewybryki.blogspot.com), otrzymały od właścicielek sklepiku http://www.lillalou.pl/sklep/. Trafiło do nas kilka książeczek, które rozwijają ich kreatywność - dziewczynki rysują, wyklejają, wycinają, a oto krótka fotorelacja z naszych pierwszych kroków.

To lalka/modelka Asi

A to praca Hani


 Efekty końcowe pierwszych prac:

 I szybko zabrały się za następne modelki:


To całkowicie samodzielna koncepcja Joasi!

Hanusia była tak zaaferowana, że nie robiła przerwy nawet na jedzenie :)
Zabawa była przednia i gorąco polecam ją wszystkim dzieciom (głównie dziewczynkom) które miałyby ochotę pobawić się w wizażystki lub kreatorki mody. Myślę, że np. mamy nie będą miały trudności z ich zakupem, bo produkty Lilla lou są do kupienia na dziele prasy dla dzieci w sieci Empik, RELAY, IMMEDIO, KOLPORTER, RUCH, FRANPRESS, GARAMOND oraz w SMYKU, a ich cena nie odbiega od cen kolorowanek z postaciami ze znanych bajek. Ale Lillalu bardziej rozwijają wyobraźnię! bo w zeszycie są same kontury dziewczynek, czy zwierzaków i to od dziecka zależy, czy dziewczynka będzie ubrana w szkolny mundurek czy w suknię wieczorową.


A wracając do tematu pogoni za uciekającym czasem - najbardziej spodobała mi się konkluzja mojej średnej córeczki. W zeszłym tygodniu, opowiedziałam jej na dobranoc bajkę o mrówce i koniku polnym. Hania stwierdziła, że przez to, że robimy tak dużo soków to my pasujemy bardziej do postaci tej mrówki, niż pasikonika :) Mam nadzieję, ze dzięki temu, zimą, gdy odpoczywała mrówka, będę mogła odpocząć i ja!

Pozdrawiam serdecznie nowych i starych TUZAGLĄDACZY :)

czwartek, 31 maja 2012

Uwaga! Będę się chwalić:)

A właściwie, to nie "się", tylko moją latorośl - najstarszą, czyli Asię. Asiunia zajęła, ku mojemu WIELKIEMU zaskoczeniu, pierwsze miejsce w Gminnym konkursie dla przedszkolaków. Najładniej zaśpiewała piosenkę (o wiośnie)! Zaznaczam, że moje dziecię ma sześć lat, i choć wiem, że to o niczym nie świadczy i nie marzę, że za dwadzieścia lat zaśpiewa w Opolu, to jednak bardzo mi miło. I wiem, że jej też :)
Gratuluję, kochanie!