Obserwatorzy

Translator

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śnieżynka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śnieżynka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 grudnia 2014

Zestaw śnieżynek

"poleci" dzisiaj do zwyciężczyni mojego Candy rocznicowego. Kto jest zwyciężczynią - można sprawdzić w poprzednim poście. Wysyłka opóźniła się o kilka dni - za co bardzo przepraszam - bo złapałam ciężką anginę ropną. Ale już dochodzę do siebie. Pomogły (niestety) antybiotyki oraz (stety!) - frywolitki :)


środa, 22 października 2014

Powoli przygotowuję się do Świąt...






Kilka dni temu wywołałam co najmniej duże zdziwienie wśród pracowników żarskiego TESCO gdy zapytałam, czy mają już w sprzedaży bombki :) Oczywiście, nie mieli jeszcze :( Dlatego ubieram zeszłoroczne zapasy. Oto pierwsza tegoroczna bombka, według własnego wzorku. Chciałam zrobić serwetkę, a wyszło ubranko na bombkę. Grunt, że się nie zmarnowało :)



A to powyżej, to mój dotychczasowy dorobek serwetki letniej Renulka. Każdy rządek robi się, niestety, coraz dłużej, więc do końca jeszcze daleko...



Oprócz bombek powstają również frywolitkowe śnieżynki. Ta powyżej jest w kolorze tradycyjnym, czyli białym, ale udziergałam jeszcze kilka złotych. Pokaz wkrótce, bo ode wczoraj jestem słomianą wdową i nie bardzo mogę ze wszystkim obrobić się, zwłaszcza, że mam na głowie najmłodszą latorośl, za chwilę ze szkoły wracają obie najstarsze, dopiero co skończyłam rozmrażać zamrażalnik, a od dzisiaj jestem też posiadaczką nowej maszyny do szycia - Singera Symphonie V i jeszcze nie zdołałam nią dobrze nacieszyć się, choć wstałam o 4,30 (rano, a właściwie w nocy).

środa, 15 października 2014

Śnieżynka "Przez Renulka"

Wczoraj chciałam odreagować moje problemy i frustrację i zaczęłam "dziergać". Chciałam usupłać najnowszą śnieżynkę renulkową, ale chyba byłam zbyt zajęta oczyszczaniem myśli, bo nie zauważyłam, że Renulek na łuczkach miał kółeczka. Załapałam to, gdy już było całkiem dużo robótki i szkoda mi było ciapnąć ją w kąt. Trudno, wzięłam się za kartkę, długopis i rozrysowałam kilka wariantów co można by z tego zrobić i usupłałam autorską śnieżynkę. Ponieważ jednak baza była na free licencji Renulka, to publikuję wzór też za free. Może komuś się spodoba.


Mam nadzieję, że jest czytelny. Pierwszy rządek robi się jednym czółenkiem i nitką z kłębka, a do drugiego potrzebne już są dwa czółenka.

wtorek, 14 października 2014

Wymianka jesienna - finał

... czyli przesyłki dotarły. Moją parą była organizatorka zabawy, czyli Etoile.


Przed przystąpieniem do pracy nad prezentami, zapytałyśmy się wzajemnie o preferencje. Nie byłyśmy wybredne, ale poprosiłam ją o zrobienie gumeczek dla moich córek. A co, niech też coś mają z tej zabawy :) Gumeczki dotarły, a jakże i są prześliczne. Dziewczynki już innych nie chcą nosić na głowie :) Julcia, najmłodsza, ma jeszcze zbyt krótkie włoski, żeby związywać je w kitki, więc dostała opaskę, a ja...





...sporo bransoletek, którymi musiałam podzielić się z dziewczynkami :)




... naszyjnik

...słodkości, którymi też musiałam się podzielić :)

...próbki kosmetyków i kremik, którymi też będę musiała się podzielić:)

Czasem ciężko żyć w babińcu :DDDDDD

Ja ze swej strony wysłałam kilka par kolczyków, bransoletki frywolitkowe i nie tylko, plecaczek ręcznie malowany, małą śnieżynkę frywolną, również trochę próbek kosmetykowych oraz jakieś słodkości. A od moich pociech - dorzuciłam ręcznie namalowane przez nie obrazki jesienne (w końcu to wymianka w jesiennych klimatach). Mam nadzieję, że spodobały się.








Data ostatecznego dostarczenia przesyłek (10.10.) była dla nas obu znamienna - dla mnie to data (kolejnych, osiemnastych :) urodzin, a dla Etoile - rocznica ślubu, dlatego w przesyłkach znalazły się jakieś bonusy z tych okazji. Ja dostałam makramową bransoletkę z koralikami z lawy. Jejku, nie dość, że śliczna, to spełniła przy okazji moje ciche marzenie, bo zawsze chciałam zobaczyć na żywo jak wyglądają takie koraliki (nigdy nie miałam okazji, ani śmiałości, żeby je zamówić :).



Ja za to zrobiłam specjalnie kolczyki Ankarsowe (frywolitki + mnóstwo koralików). Takiej bogatej wersji jeszcze nigdy nie dziergałam, więc trochę się obawiałam co mi z tego wyjdzie. Efekt jest jednak bardzo fajny, choć są dość pracochłonne. Samo wszywanie koralików zajęło mi przeszło 2 godziny! Warto było! Na uszach prezentują się jeszcze lepiej niż na zdjęciu.


Fotki zapożyczyłam od Etoile, bo moją przesyłkę pakowałam w dość dużym pośpiechu i zapomniałam jej obfocić. Dzięki za udostępnienie i sorry, za kłopot!

Ogólnie jestem bardzo zadowolona z wymianki, choć nie powtórzę jej zbyt szybko, bo zajęła mi duuuużo czasu, a akurat wyskoczyło mi sporo zobowiązań zawodowych, których nie mogę odsunąć na boczny tor. Choć frywolitkowe (i nie tylko) piękności, na pewno będę prezentować co chwila, bo dzień bez frywolitki, to dzień stracony :)

czwartek, 9 października 2014

Coraz bliżej Święta... Coraz bliżej Święta... Zawsze Coca-Cola! :)

Żeby nikt nie zapomniał, że do Świąt niedaleko - taka mała powtórka z zeszłego roku, czyli stroik naścienny, który zrobiła moja siostra, z dużym udziałem moich osobistych wyrobów.


Tę jedną śnieżynkę aż mnie korci, żeby poprawić :) Ale w końcu to nie ja robiłam fotkę.

wtorek, 9 września 2014

Był śnieg w lipcu, był też w sierpniu :)

A fotki publikuję we wrześniu :) Sorry, ale po prostu o nich zapomniałam. Jeździłam w te wakacje dość dużo z moimi pracami, prezentując je tu i tam. Kilka osób zawitało do Bieniowa z zagranicy i do nich też trafiła część moich prac, wykonywana na ogól za 5 dwunasta, więc z ostatniej chwili. Czasem ledwie nadążałam pstryknąć fotki. A potem o nich zapomniałam. Ale teraz pokażę je światu, a co?!








Widać tu wpływy Yon Jusuff, Renulka i jeszcze kogoś, ale nie pamiętam kogo :) Jeśli ktoś z Was miałby ochotę na jakieś frywolitkowe cudo - zachęcam do wzięcia udziału w wymiance jesiennej. Przed chwilą zapisałam się na nią (banerek z linkiem - powyżej). W prezencie ode mnie na pewno będzie ... zobaczymy wkrótce, bo prezent musi dotrzeć do 10 października. Mam więc przeszło miesiąc na zrobienie tego i owego, ale nie obejdzie się bez frywolitek, gwarantuję! :) Mam nadzieję, że nie odstraszyłam nikogo w tej sposób :D:D:D

piątek, 25 lipca 2014

Śnieg w lipcu!!!!!

Niemożliwe? Jak to? Przecież widać jak na dłoni :)







Wytrawne wielbicielki frywolitki, na pewno zauważyły, że część wzorów zaczerpnęłam z blogu Renulka, który aktualnie wykańcza kołnierzyk frywolitkowy.

Dwie śnieżynki zrobiłam też w oparciu o wzory z książki Frywolitki - A. Bojrakowskiej - Przeniosło. Coraz mniej jestem zadowolona z tej książki, bo prawie przy każdym z wykonywanych przeze mnie projektów tam opublikowanych - nie pasuje mi ilość słupków podanych przez autorkę. Jest ich, jak dla mnie zbyt mało i zawsze muszę je (projekty) jakoś przerabiać. Np. w poniższej śnieżynce - pleciudze, jeden z rzędów robi się z sześciu split ringów ułożonych w kółko. Oryginalnie autorka kazała je wykonać dwoma czółenkami (2x 10 słupków na każde kółeczko), a mi lepiej się układają gdy jest niesymetrycznie, czyli 12+8 słupków. Łącznie daje to tyle samo, ale kółeczka jakby same się "zamykają" w okrąg.

Czy Wy też tak macie, że jakieś książki lub czyjeś projekty muszą być przez Was zmodyfikowane, żeby jakoś wyglądały??








 I znów śnieżynka Renulka :) A ta poniżej to mała modyfikacja śnieżynki Patrycji z bloga milczenie nitek







Poniżej pokazuję Wam zestawienie rozmiarów śnieżynek - ten sam wzór, tylko po prawej dodałam kilka koralików - wykonanych z różnej grubości kordonków (30 Ada i 10 Aida).


 I zbliżenie na maleństwo. Zastanawiam się, czy nie dorobić drugiego i po dodaniu bigli - będą kolczyki na zimę :) Ludzie robią skarpetki na zime, a ja koronki. Matko, na pewno się ogrzeję! :D


Na koniec dodam, że większość śnieżynek udłubałam we wtorek, bo mają niedługo polecieć do Włoch. Może dam radę jeszcze jakieś wykonać, ale mam spory problem. Śnieżyneczki muszą być wykonane tylko i wyłacznie z białej nitki, a ta, jak to biała - brudzi się w produkcji niemiłosiernie i choć myję ręce (dokładnie) przed każdą "sesją" frywolitkową - nic nie pomaga. Po zakończeniu pracy musze je zawsze przeprać, a to jednak deformuje pikotki :( choć suszę gwiazdki rozłożone i ponaciągane szpileczkami. A co wy robicie, żeby ogarnąć jakoś temat białych frywolitek, bo mój J. chce mi jutro zakupić rękawiczki lateksowe. Wątpię, czy będzie mi się nimi dobrze robiło :{