Obserwatorzy

Translator

wtorek, 23 kwietnia 2013

Niebieski komplet filcowy

 Całość.
Tak wygląda bransoletka na ludziu :)

 A tak naszyjnik :D
 Naszyjnik i kolczyki ufilcowałam jakiś czas temu. Dziś "zwieńczyłam dzieło" dorabiając bransoletkę.

sobota, 20 kwietnia 2013

Czarna torba

Ostatnia z tria ostatnio ufilcowanych torebek. Jak widać, maki znowu górą :) Torebka miesci wewnątrz format A4 na styk. Ufilcowana z merynosów, z dodatkami: przędza jedwabna, nici jedwabne, loki wełniane i drobne wełniane kuleczki. Bardzo ładna, nie chwaląc się :)






piątek, 19 kwietnia 2013

Zielona torba

Kolejny filciak z zapowiadanych. Ta jest większa od poprzedniej. Ufilcowana z merynosów, z dodatkiem nici i przędzy jedwabnej, loków wełnianych oraz z dodatkiem takich fajniutkich białych kuleczek wełnianych. Pierwotnie miała być to łąka pełna źdźbeł  traw oraz drobniutkich białych kwiatków. Po ufilcowaniu trudno ten obraz dostrzec i efekt wygląda trochę jak abstrakcja. Jakby co, to tak miało być :)

Wewnątrz - tradycyjnie już :) podszewka. Tym razem udało mi się ją szybciej uszyć niż we wczorajszej torbie - zaczynam nabierać wprawy :)






czwartek, 18 kwietnia 2013

Niebieska torba

Wewnątrz mieści format A4. Jestem dumna, bo po raz pierwszy wszywałam podszewkę z zamkami. Jej uszycie i wszycie zajęło mi ok. trzy godziny, ale było warto! Efekt końcowy jest bardzo ładny.






środa, 17 kwietnia 2013

wtorek, 16 kwietnia 2013

Wiosna! Cieplejszy wieje wiatr....

Nareszcie nadeszła i pozwala nam odetchnąć od chłodu i śniegu. Nareszcie mogę bez ograniczeń wypuścić dziewczynki z domu czy wyjść z Julcią.

A w tzw. "między czasie" powstają ozdobniki wiosenne :)




Z powyższych jestem bardzo dumna i powoli supłam do nich bransoletkę.





Do tego na razie brakuje brata-bliźniaka, ale jak już machnęłam fotkę, to stwierdziłam, że i tak go pokażę :)





 A te są bardziej cytrynowe niż ecru, ale jakoś mój aparat nie chce tego wychwycić :(



Wkrótce pokażę sporo filcowanek, które czekają już tylko na wykończenie.

Pozdrawiam,

Ania

sobota, 16 lutego 2013

Mój nowy blog

Witam, witam i o zdrowie pytam! :)

Różności frywolitkowe i filcowe powstają cały czas, tylko nie bardzo mam jak je fajnie sfotografować - aura mało sprzyjająca, a dobrego oświetlenia - nie posiadam :( Dlatego jeszcze troszkę musicie poczekać, żeby pooglądać m. in. nowe torby filcowe.

Już jakiś czas temu zrodził się w moim umyśle pomysł na kolejnego bloga - z recenzjami książek dla dzieci i dla mam. Na blogu książkowo-craftowo nie chciałam ich mieszać, bo to przecież literatura trochę z innej bajki. Tu, na masosolnie, też mi nie pasowały, bo to przecież blog rękodzielniczy. W tym tygodniu przeszłam wreszcie od pomysłu do czynu i tak powstał blog Poczytaj mi, mamo! Na razie dopiero się rozkręcam, wiec nie mam jeszcze ani logo, ani porządnej tapety, ani gadżetów bloggerowych, ale na pewno będą :) Są już jednak przynajmniej dwie recenzje, a mam nadzieję, że w ciągu weekendu pojawi się jeszcze kilka.  Jeśli miałybyście ochotę zobaczyć co lubimy czytać - serdecznie zapraszam do odwiedzin!

Pozdrawiam serdecznie!

sobota, 2 lutego 2013

Kolejne kolczyki frywolne :)

Nic dodać - nic ująć :) Wszystkie, oprócz czerwonych, powstały w tym tygodniu. Czarny kolczyk jest na razie samotny, bo udziergałam go przed chwilką i jeszcze nie ma partnera, ale tak mi się spodobało to połączenie z czerwonym, szklanym paciorkiem, ze musiałam się pochwalić :D






Pierwszy i drugi model to kolczyki wykonane z własnoręcznie ufarbowanych kordonków. Na razie mam trzy nowe kolory - turkusowy; turkusowo - fioletowo - czarny oraz czerwono - fioletowy. Turkusu jeszcze nie użyłam, ale na pewno się przyda, bo bardzo lubię ten kolor. W głowie roją mi się pomysły na kolejne barwne wariacje, ale na razie muszą troszkę poczekać, bo doba jest dla mnie zbyt krótka, a i czasu mi trochę brak na rozplątywanie węzłów gordyjskich, jakie powstają z wypłukanego i wysuszonego kordonka. A może ktoś ma jakiś patent na to, jak uniknąć splątania nici podczas farbowania? Z góry dziękuję za wszystkie rady :)







Wiem, że przedstawione modele nie wspinają się na wyżyny sztuki frywolniczej, ale ciągle jestem na etapie nauki. A swoją drogą - jeśli ktoś zgłębia tajniki frywolitki to gorąco polecam tutoriale i blog Karen Cabrery (tu link bezpośredni do posta ze spisem tutków na YouTube- wersja hiszpańsko-angielska:
 http://www.entrelanzaderas.blogspot.com/2010/10/clases-de-frivolite-tatting-lessons.html)

 Pozdrawiam wszystkich tuzaglądaczy :)

sobota, 12 stycznia 2013

Jestem (pozytywnie) zaskoczona

Wczoraj, wreszcie, udało mi się dotrzeć do MBP w Żarach, bo znalazłam w internecie informację o Kiermaszu książki używanej. Kiermasz zaczął się 10 grudnia, więc nie robiłam sobie wielkich nadziei, biorąc pod uwagę, że po miesięcznym poślizgu, pewnie nie będzie już w czym wybierać... A tu niespodzianka! Obłowiłam się jak głupia :), choć nie miałam dużego pola manewru - moje dzieci, będąc ze mną, strasznie rozrabiały w książkach, aż w końcu musieliśmy się ewakuować :P


Oto co udało mi się nabyć:

  1. L. Krzemieniecka - Z przygód krasnala Hałabały
  2. B. Potter - Kaczka Tekla Kałużyńska
  3. B. Potter - Pani Mrugalska
  4. B. Potter - Pani Tycia Myszka
  5. B. Potter - Piotruś Królik
  6. H. Bechlerowa - Wesołe Lato
  7. M. Bond - Miś zwany Paddington
  8. M. Bond - Jeszcze o Paddingtonie
  9. M. Bond - Paddington daje sobie radę
  10. W. Bunikiewicz - Żywoty Diabłów Polskich (zbiór legend i baśni)
  11. H. Januszewska - Pyza na polskich dróżkach
  12. G. Morcinek - Przedziwna historia o zbójniku Ondraszku (również legendy i basnie ludowe)
  13. E. Ostrowska - Opowieść o bursztynie (legenda wierszem)
  14. H. Rutkowska - Świat czarów (z legend i baśni Środkowego Nadodrza)
  15. Syn Wdowy - Białoruska bajka ludowa
Legendy i baśnie ludowe kupowałam częściowo w ciemno, bo nie znam większości  ale ponieważ moją Hanusia ma hopla na punkcie legend, więc wiedziałam, ze muszą się jej spodobać. Hałabała też napawał mnie nieco niepokojem - ja znam te postaci, ale moje dzieci - nie bardzo. Okazuje się  że im bliższy jest Paddington czy bohaterowie książek Beatrix Potter niż Pyza... Ech, muszę nadrobić trochę te braki, ale widzę, że nie będzie problemów, bo już wczoraj, przed snem przeczytałyśmy dwie z książeczek B. Potter, a dziś rano, ledwie otworzyłam oczy - Hanka już stała nade mną z książką o Hałabale i prosiła - "Poczytaj mi, mamo!" :)

Już chyba wiem co zrobimy z właśnie rozpoczętymi feriami zimowymi, hihihihih :)) Tylko kiedy ja znajdę czas na pracę?

PS. A tak przy okazji, natchnęło mnie, że chyba coś jest jednak nie tak z naszym społeczeństwem. Dlaczego tak mało osób jest zainteresowanych zakupem książek w tak atrakcyjnych cenach??? Przecież na książkę za złotówkę czy dwie to chyba jednak stać każdego... Ja nie mówię, że od razu trzeba wynosić te książki tonami (jak ja :), ale na jedną - dwie to chyba można sobie pozwolić. Co prawda, są to często książki dość mocno używane (jak to książki wycofane z biblioteki), ale i w  lepszym stanie też da radę znaleźć (np. ja stan książeczki o Hałabale oceniłabym na dobry plus). Więc o co chodzi? Czy ludzie już zupełnie przestali czytać dzieciom, czy po prostu postacie z kreskówek w wydaniu książkowym przesłaniają (dużo bardziej wartościowe) perełki polskiej literatury?? Czy może rodzicie stopniowo w ogóle rezygnują z czytania, zamieniając książkę na pilota od telewizora i kanały dziecięce z kablówki?? Sama, nie ukrywam, pozwalam dzieciom oglądać (chyba trochę zbyt dużo) bajek w TV, ale na wieczorną lekturę muszę (!) znaleźć zawsze czas, bo inaczej dzieci nie odpuszczą. Nawet najmłodsza Marysia ma zestaw ulubionych, "żelaznych" pozycji (część nawet w wersji English). Dlatego, w tym miejscu muszę zaznaczyć moje zaskoczenie (ale w sensie negatywnym :(

PS2. Inna część zaskoczenia, w sensie negatywnym, dotyczy tego, że nie udało mi się znaleźć na kiermaszu żadnej książki o rękodziele :)