Dzisiaj tak na szybciutko, bo roboty mam tyle, że nie wiem w co mam ręce włożyć. Cieszę, sie, że dziewczynki wróciły już do przedszkola, bo na kilka godzinn dziennie mam troche luźniej. Zobaczymy, na jak długo, bo Hania już dziś miała opory z pójściem do przedszkola. Smutno jej bez mamy i twierdzi, że dzieci nie chcą sie z nią bawić :( Udało sie ją wyeksmitować z ulubioną bajką na DVD pod pachą :) - Magicznym autobusem.
Dziś chcę sie pochwalić, skończonymi wczoraj (wiem, wiem, pierwszy września był kilka dni temu! :) ), woreczkami na strój gimnastyczny. Uszyłam je, prawie w całości, ręcznie. Piszę - prawie w całości, bo wykonałam je ze starej męskiej koszuli, i jeden bok, to stary szew tej koszuli - ułatwiłam sobie w ten sposób zadanie :) Czerwona aplikacja to fragment jakiegoś prześcieradła z wykopalisk w Kop-ciuszku, a koronka - zdobyczna. Okropnie nie lubię tych wszechoobecnych worków z Barbie, Ben10 i innymi tym podobnymi stworami. Moda na nie szybko mija, a poza tym - nie maja tyle uroku, co te, prawda?
Do Tildy im jeszcze daleko, ale vintage chyba już jest?
Na pomysł aplikacji wpadłam pod wpływem Cath Kidston i jej książki Make! - recenzja wkrótce na blogu ksiazkowo-craftowo :)
Jeszcze raz przepraszam za kiepską jakość fotki, ale wykonywałam ja wczoraj rano, przed pójściem dziewczynek do przedszkola, czyli gdzieś około siódmej :) Dopiero teraz, przy zrzucie zdjęc na komputer, zauwazyłam, że mają beznadziejne oświetlenie i są troche nieostre. Teraz muszę poczekać, aż stroje dziewczynek wrócą do prania, to bedize okazja strzelić im nowe fotki.
Kolejny Zjazd Twórczo Zakręconych
-
Dziś post wyłącznie informacyjny - nierecenzyjny :)
Serdecznie zapraszam do udziału w zjeździe Twórczo Zakręconych w Ustroniu.
Więcej informacji znajdziec...
10 lat temu
Twój pomysł na woreczki jest na pewno o wiele lepszy niż seryjne produkcje z nadrukami księżniczek albo jakichś autek. Te są oryginalne, niepowtarzalne i mają swój niezaprzeczalny urok!
OdpowiedzUsuńDziękuję za wyjaśnienia odnośnie lumpów. W mojej okolicy ciężko trafić na coś innego niż ciuchy, ale będę próbowała nadal :) W końcu każdy archeolog to szperacz, a ta cecha jak widać przydaje się przy wizytach w ciucholandach :)
Co do szkieletu - znaleziony został na stanowisku w Krakowie, podczas budowy obwodnicy. Z tego co wiem jeszcze nie ma określenia płci, były też wątpliwości co do datowania (czy przypadkiem nie bliżej mu do współczesności), a samo stanowisko jest wielokulturowe. Badania powoli się kończą, więc i opracowania powinny pojawiać się za jakiś czas.
Pozdrawiam Cię serdecznie!