Obserwatorzy

Translator

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Zielone buciki frywolitkowe

Dzięki Pasmanterii Haftix z Białegostoku miałam możliwość wypróbowania kordonka Lizbeth.

Tyle się naczytałam, że to najlepsza nitka do frywolitkowania, że stworzoną ją specjalnie dla tego rodzaju rękodzieła itp. itd., że nie ukrywam, ciekawość mnie zżerała. Co prawda kilka motków miałam już w domu, ale nie miałam odwagi ich przerobić, bo nie bardzo miałam też pomysł jak tę drogą nitkę wykorzystać w jak najlepszym zakresie.

Pasmanteria Haftix sprezentowała mi motek, w zamian za co buciki widoczne poniżej, a wykonane właśnie z owego motka, przekażę im na wystawę.

Troszkę mi zeszło czasu zanim praca powstała, ale już jest. Można podziwiać :)






piątek, 10 czerwca 2016

Prototyp, czyli kolejna para butków frywolitkowych

Tym razem projekt własny, z którego jestem bardzo dumna, choć wiem, że wymaga delikatnego dopracowania.

No to z moich marzeń / planów zostają jeszcze buciki w kolorze różowym i białym. Na razie robią się jednak inne robótki, więc pewnie nie prędko je zaprezentuję.






wtorek, 17 maja 2016

Nowe wytwory

wcale nie są nowe, bo wykonane jeszcze w zeszły mroku. Tylko, że dotychczas nie miałam czasu, żeby je obfocić. Ponieważ jednak nabyłam nowe osłonki na doniczki - postanowiłam wypróbować je jako "stojaki" do kolczyków. Jak widać - sprawdzają się świetnie :D

Muszę tu podziękować mojemu małżowi, za ich zakup.

















Na koniec para kolczyków ręcznie malowanych, czyli różyczki.

czwartek, 12 maja 2016

W ramach przerwy... [O marzeniach i nie tylko :)]

... od serwetki Renulka frywolitkowałam i to jak, a efekty tej pracy możecie podziwiać poniżej :)







Jakoś tak nietypowo jak dla mnie, wiem, ale jak napatrzyłam się na rożne podobnego typu wytwory w necie, to nie mogłam się oprzeć :)

Teraz marzy mi się jeszcze wersje blado niebieska i blado różowa (albo, jak kto woli pastelowo - niebieska i różowa). I na pewno nie odpuszczę, zwłaszcza, że niebieski bucik tez już wydziergałam, i to w wersji prototyp - według własnego wzoru, z motylkiem, na "czole" bucika. Pokarzę Wam je, dopiero jak skończę drugi bucik, który też się dzierga. Potem chyba znów wrócę do serwetki Renulka, coby płodozmian był :)

Marzy mi się jeszcze usupłanie koronki wykończeniowej dla czapeczki dla niemowlaczka i może wykończenie podobną jakiejś białej sukienki... Taki trochę chrzcielny komplet. Oj, widziałam podobne cuda w necie, np. na stronach Karen (jakiej Karen będą wiedziały frywolitkujące czytelniczki).

Marzą mi się jeszcze jakieś kolczyki frywolitkowe na potrzeby własne, czyli niezbyt ozdobne, bo na codzienny użytek, a ponieważ ostatnio moje codzienne zajęcia związane są z ubiorem raczej luźnym sportowym i zajęciami archeologicznymi, więc i zbyt ozdobne kolczyki nie będą pasować. Ale na razie nie mam pomysłu :{ A może ktoś z Was ma ochotę podpowiedzieć? Za wszelkie rady z góry dziękuję!

wtorek, 3 maja 2016

I znów jestem na bieżąco - serwetka Renulka Wiosna 2016 część II

Chyba czuję się uzależniona od tej serwetki. Dłubałam ją kiedy tylko mogłam, czyli np. jadąc autem (jako pasażer!) z Bieniowa do Żar. Ponieważ skończyłam teraz aktualnie opublikowany rządek, nie mogę doczekać się dalszego ciągu. Mam nadzieję, że Renia szybko pokaże co robić dalej.