W poprzednim poście pochwaliłam się, że ulepiłam kolejnego masosolnego anioła - lekarza, a tu klapa. Pisząc posta, przegapiłam to, że moje kochanie dołorzyło do pieca (moje anioły wypalam w kuchni węglowej) i podniosło temperaturę. W efekcie aniołek trochę zamienił się w murzyna :) :) A aureolkę uszkodziło porządnie, tak, że musiałam ją zeskrobać. Mogłabym go wyrzucić, ale bardzo mi się podoba. Chyba nawet bardziej niż przedtem.
Jutro zamieszczę jego fotki - bardzo przepraszam ,ale dziś jestem już bardzo zmęczona, bo najpierw załamałam się tym niepowodzeniem, ale potem dodało mi ono energii i już ulepiłam nowego Położnika, Położną oraz małego aniołka - choinkowego, dla A. do przedszkola (jeśli uda mi sie je wszystkie ulepić i pomalować przed ostatnim dniem przed feriami).
Przy dokładniejszych oględzinach, okazało się, że jeszcze spora część jednego ze skrzydełek została uszkodzona. Zastanawiam się, czy gdyby dolepić brakujące części i upiec go ponownie - da radę uratować moją pracę? W sumie warto spróbować, bo przecież aniołek i tak prawie nadaje sie do wyrzucenia.
A oto nowa para aniołków - położników:
Razem z tym maluszkiem, wygladają jak jakaś rodzinka :) Przedstawię je jeszcze raz gdy już je pomaluję.
Pozdrawiam
Kolejny Zjazd Twórczo Zakręconych
-
Dziś post wyłącznie informacyjny - nierecenzyjny :)
Serdecznie zapraszam do udziału w zjeździe Twórczo Zakręconych w Ustroniu.
Więcej informacji znajdziec...
10 lat temu
Przygody twórcze mnie tez sie zdarzaja... Trzekam z niecierpliwoscia na fotki!Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńRany! Jak ja napisalam czekam?! A co zdjec- no nie wiem, ale mnie sie bardzo podobaja takie podpieczone, tylko czy sie nie ulamia? Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńEksperyment udał się! Aniołek co prawda wygląda dziwnie, bo trochł łaciato - jak Mućka :) ale najważniejsze, że całóść trzyma się "kupy" :)
OdpowiedzUsuńZdjęcia dodam jak go już pomaluję, choć mój J. podpowiada, żeby buźkę i ręce zostawić mu takie czarne - prawdziwy aniołek - Murzynek. Fotki pokarzę, jak już będzie ukończony.
Dziękuję Ci Kathryn, że podtrzymujesz mnie na duchu :)