Obserwatorzy

Translator

czwartek, 4 września 2014

Torebki kwiatowe - ciąg dalszy

Jak w tytule - powstały kolejne torby zakupowe, tym razem również pięknie malowane w ludowe wzory. Kwiaty zakwitły tym razem na bardziej róznorodnych torbach - długo- i krótko-uchych, na tłach: białym, czerwonym, chabrowym i naturalnym. Z resztą, co tu długo pisać - zobaczcie same / sami * niepotrzebne skreślić :)








 Ta z ptakiem to moja ulubiona :)




sobota, 23 sierpnia 2014

Ja w TV

W zeszły weenend wybrałam siez koleżanką na JArmarK Mieszczański w Kożuchowie, żeby zaprezentować nasze rękodzieło. Traf chciał,że ekipie filmowej z Gorzowskiej TVP wpadły w oko moje torby. Z zaskoczenia zrobiono ze mną mini wywiad i proszę co można było zobaczyć w wieczornych Wiadomościach egionalnych:
Kolorowy Jarmark Mieszczański

sobota, 26 lipca 2014

Czarna elegancja

Delikatna, koronkowa i elegancka bransoletka frywolitkowa. Doda urody każdej kobiecie!



A tak wygląda na ludziu - autorce:



piątek, 25 lipca 2014

Śnieg w lipcu!!!!!

Niemożliwe? Jak to? Przecież widać jak na dłoni :)







Wytrawne wielbicielki frywolitki, na pewno zauważyły, że część wzorów zaczerpnęłam z blogu Renulka, który aktualnie wykańcza kołnierzyk frywolitkowy.

Dwie śnieżynki zrobiłam też w oparciu o wzory z książki Frywolitki - A. Bojrakowskiej - Przeniosło. Coraz mniej jestem zadowolona z tej książki, bo prawie przy każdym z wykonywanych przeze mnie projektów tam opublikowanych - nie pasuje mi ilość słupków podanych przez autorkę. Jest ich, jak dla mnie zbyt mało i zawsze muszę je (projekty) jakoś przerabiać. Np. w poniższej śnieżynce - pleciudze, jeden z rzędów robi się z sześciu split ringów ułożonych w kółko. Oryginalnie autorka kazała je wykonać dwoma czółenkami (2x 10 słupków na każde kółeczko), a mi lepiej się układają gdy jest niesymetrycznie, czyli 12+8 słupków. Łącznie daje to tyle samo, ale kółeczka jakby same się "zamykają" w okrąg.

Czy Wy też tak macie, że jakieś książki lub czyjeś projekty muszą być przez Was zmodyfikowane, żeby jakoś wyglądały??








 I znów śnieżynka Renulka :) A ta poniżej to mała modyfikacja śnieżynki Patrycji z bloga milczenie nitek







Poniżej pokazuję Wam zestawienie rozmiarów śnieżynek - ten sam wzór, tylko po prawej dodałam kilka koralików - wykonanych z różnej grubości kordonków (30 Ada i 10 Aida).


 I zbliżenie na maleństwo. Zastanawiam się, czy nie dorobić drugiego i po dodaniu bigli - będą kolczyki na zimę :) Ludzie robią skarpetki na zime, a ja koronki. Matko, na pewno się ogrzeję! :D


Na koniec dodam, że większość śnieżynek udłubałam we wtorek, bo mają niedługo polecieć do Włoch. Może dam radę jeszcze jakieś wykonać, ale mam spory problem. Śnieżyneczki muszą być wykonane tylko i wyłacznie z białej nitki, a ta, jak to biała - brudzi się w produkcji niemiłosiernie i choć myję ręce (dokładnie) przed każdą "sesją" frywolitkową - nic nie pomaga. Po zakończeniu pracy musze je zawsze przeprać, a to jednak deformuje pikotki :( choć suszę gwiazdki rozłożone i ponaciągane szpileczkami. A co wy robicie, żeby ogarnąć jakoś temat białych frywolitek, bo mój J. chce mi jutro zakupić rękawiczki lateksowe. Wątpię, czy będzie mi się nimi dobrze robiło :{

poniedziałek, 21 lipca 2014

Kolorowo - festynowo

Ostatnie dwa weekendy spędziłam na okolicznych festynach. Szału nie było, ale przynajmniej moje dzieci miały trochę rozrywki i oderwały się od telewizora oraz komputera. A wczoraj byłam nawet na kilkukilometrowym rajdzie pieszym "Szlakiem Bieniowskich Legend". Rajd zaczął się o 15.00 (3 p.m.) więc skwar towarzyszył nam na całej (ok. 4 km) trasie. Z mojej trójki dzieci (9latka, 7latka i 4latka) nie wymiękła tylko najmłodsza! I co, można?! :) Legendy Bieniowskie, to raczej bajki, wymyślone przez autorów. Ja też popełniłam jedną z nich, a najmodszą autorką była moja 7letnia Hania, która wymyśliła i kazałą mi spisać opowieść o Bieniowskich wierzbach. Autorzy na trasie odczytywali swoje legendy, więc niejako miałyśmy z Hanią obowiązek uczestnictwa w rajdzie. Ale nie narzekam - oby więcej takich przyjemnych obowiązków!

A oto troszkę fotek, bo żyjemy wszak w kulturze obrazkowej:

Na jednej z toreb zakupowych powstał nowy obrazek - koń. Przekazalam go na aukcję charytatywną (na festynie zbierano pieniądze na windę dla niepełnosprawnego chłopaka). Niestety, nie dotrwałam do licytacji, więc nie wiem za jaką kwotę udało się go sprzedać :(


A to już face painting na dziecięcych buziakach (dzieci obce i własne). Ciekawe, czy ktoś z Was dałby radę odszukć na nich mój przychówek :)



 Ten jaszczór to moja Asia.

 To Marysia jako kotek
 A to Hanusia z kwiatkiem i serduszkiem.


 Marysia szybko zmyła kotka, żeby też mieć kwiatka i serduszko.
 Potem Marysia namalowała sobie sama na ręce kwiatek.
 A to ptaszek z jej drugiej ręki - namalowany z pomocą mamy :)

Koniec fotorelacji. Mam nadzieję, że się podobało :)